Ku Strzegomce. Zaklęte w kamieniu cz.4
Jednodniowa mini-wyprawa przyrodnicza rowerem na SW od Wrocławia. Dlaczego rowerem? To proste, wolniej jadę, więcej widzę i rozumiem. Cel? Myślenie o wodzie. Niech zdjęcia i komentarze do nich powiodą nas na tym szlaku.
Ponad pięćdziesiąt lat pracy naukowej i dydaktycznej zobowiązuje mnie do dzielenia się z innymi ludźmi „majątkiem” zgromadzonym w szarych komórkach. W szczególności liczę na dobry odbiór wśród młodych miłośników Natury. Jestem członkiem Polskiego Towarzystwa Przyjaciół Nauk o Ziemi we Wrocławiu i to jest też swoistym wyzwaniem. Oglądając kolekcje Muzeum Mineralogicznego Uniwersytetu Wrocławskiego eksponowane przy ul. Cybulskiego i ul. Kuźniczej popadamy w zachwyt nad arcydziełami Natury. Na tych martwych kamieniach i kryształach rozpościera się warstwa Biosfery, niewątpliwie bogatsza i równie piękna. Dla mnie każdy kontakt z Naturą, powolny i dokładny, jest niezwykłym przeżyciem. Wędruję po Zielonej Planecie wiele, wiele lat i zawsze spostrzegam coś, czego wcześniej nie widziałem, przeżywam coś, czego wcześniej nie czułem. Zapraszam do naciśnięcia w swoim „osobistym komputerze” napisu „teren”... Dla mnie jest to pojęcie bardzo szerokie, na przykład od kontemplacji na pagórku wysokości 2-3 metrów ponad
polem rzepaku lub pszenicy, czterotysięcznik w Alpach, maleńki strumyczek w Pieninach, rwąca Izera w Górach Izerskich, małe bajorko pokryte rzęsą, pełne rechoczących żab, do mikroskopowej analizy jakiejś rośliny lub kamienia przywiezionych właśnie z tego „terenu”. Jeśli tak, to trzeba tam pojechać. Można samolotem, ale można też rowerem, pracując własnymi mięśniami. Bądźmy „za Pan brat” z naszą Zieloną Planetą, nie pozwólmy, żeby Ją niszczono. Moje mini raporty niech będą zachętą do tego.
Jednodniowa miniwyprawa przyrodnicza rowerem na SW od Wrocławia. Dlaczego rowerem? To proste, wolniej jadę, więcej widzę i rozumiem, swobodniej dokumentuję swoją Minoltą. Trasa w tym kierunku może się powtarzać w opisach moich miniwypraw – przez osiedla Pilczyce > Kuźniki > Żerniki > Jerzmanowo >Jarnołtów, i poza Wrocławiem do Samotworu i Skałki. Za Skałką skręt w prawo przez most na Bystrzycy. Kolejno przejeżdżam przez Romnów, Stoszyce, Wszemiłowice, Kąty Wrocławskie, Kilianów, Piławę, Milin, Mietków, Borzygniew. Przed Imbramowicami skręcamw kierunku Siedlimowic, żeby dojechać do ujścia Bystrzycy do Zalewu Mietkowskiego. Potem wracam do Imbramowic i przez Marcinowiczki i Kruków osiągam swój kolejny cel. To most na Strzegomce. W drodze powrotnej odbicie za Piławą do Kamionnej i mostu na Bystrzycy. Cel? Myślenie o wodzie. Niech zdjęcia i komentarze do nich powiodą nas na tym szlaku. Zapraszam
Przed Samotworem dokumentuję duże pole cebuli. Ciągnik widoczny w dali rozkłada na powierzchni nawadniający rurociąg. Obawa o niskie plony zmusiła rolnika do takiej aktywności. Wodę uzyska nie z zasobów powierzchniowych (staw, strumień), ale z ujęcia podziemnych wód. W razie suszy do dyspozycji mamy te dwa rodzaje wód. Po wyczerpaniu wód powierzchniowych, korzystać będziemy z wód podziemnych, kolejno w coraz głębszych pokładach. Po ich wyczerpaniu ludziom pozostaje tylko migracja do nowych źródeł wody. Obecnie przed takim problemem stają mieszkańcy niektórych, nawet dużych miast na świecie. Zasoby wodne są najszybciej zużywane w obrębie miast ze względu na dużą liczbę odbiorców na niewielkim obszarze. Taki problem mają m.in. Sana, Teheran, New Delhi, Kabul, Meksyk czy stan Kalifornia. Tam zasoby wód podziemnych zostały wykorzystane do wręcz niewyobrażalnej głębokości.
W takim raporcie szybko się przemieszczamy. To już ujście Bystrzycy do Zalewu Mietków. Widoczne fragmenty łęgu wierzbowego. Poziom wody wyraźnie obniżony. Poziom w zalewie waha się i jest to regulowane wypływem z niego. Tu jednak jest to spowodowane nikłymi opadami, m.in. w Górach Sowich. Bystrzyca prowadzi mało wody i jest to też widoczne w Jeziorze Bystrzyckim.
Opodal zupełnie wyschnięta młaka potwierdza działanie suszy.
Przy wjeździe do Imbramowic mijam ciek w ostatnich latach przekształcony w kanał. Teraz jest w nim nawet sporo wody, wcześniej bywała strużka szerokości 1 m. Kanał jest bardzo piękny, wygląda nowocześnie... Kiedyś strumień był podobnej głębokości, więc możliwość zalania domostw po bokach była raczej nikła. Woda miała szansę wsiąkać w otoczenie, a teraz polecono jej czym prędzej spływać do pobliskiego stawu. Żeby jej nie było smutno, dodano jej do towarzystwa ścieki (widać z prawej strony rury służące do tego). Przedtem nad ciekiem rosły ogromne olsze i jesiony, a teraz rosną sobie małe tuje. Resztki po dawnych olbrzymach leżą z lewej pod zadaszeniem. Niebawem zakończą swoją historię w kominkach zamieniając się w tlenki węgla
Tuż obok kanału kiedyś rósł piękny dąb…
Nie ma drzew, ale będzie ciepło, bo zimy są coraz ostrzejsze… Tak trzymać ?
Kolejny mój cel to ciek w jesionowym łęgu pomiędzy Marcinowiczkami i Krukowem. Zastany widok zdumiewa mnie w najwyższym stopniu. To naprawdę był ciek ze sporą ilością wody. Pamiętam też, że w łęgu ścięto wiele pięknych jesionów. Praktyka jest taka, że ścina się najcenniejsze drzewa, bo tylko za takie dostaje się dużo pieniędzy. Najpiękniejsze oznacza również najcenniejsze dla ekosystemu, dla środowiska, dla nas. Jestem w pełni przekonany, również z wielu bezpośrednich rozmów, że ci, którzy dokonują tego, są świadomi konsekwencji ekologicznych.
Była woda i zastanawiam się, dlaczego jej nie ma. Przypadkowo spostrzegam w tym miejscu trzy zawory wodne. Może to one zabierają wodę, ale przecież ich stan wskazuje, że były i wcześniej, gdy była woda. Susze i wycięcie lasu są bardziej prawdopodobną przyczyną.
W łęgu jest mniej drzew, są krzewy leszczyny i jest runo z łanami czosnku niedźwiedziego. Za około dwa miesiące będą tylko jego szczątki. Na suszę i zimę zachowają się cebulki w glebie – to geofit, da sobie radę dzięki sporadycznym opadom.
Wczesnowiosenny łęg jesionowy…
Fragment po zrębie jesionów ulegający przesuszeniu…
Z kierunku SW patrzę na Pyszczyńską Górę. Dawniej zwana Bukową - po bukach zostały marne szczątki. To tylko 275 m n.p.m., ale jest piękna i przyrodniczo bardzo cenna. Często tam bywam. Powinna być rezerwatem (geologia, archeologia, flora, a może i fauna), ale jest zbyt rozjeżdżana…za blisko ludzkich sadyb.
Strzegomka za Krukowem. Obudowana wałami po powodziach XIX-XX wieku. Na brzegach bogate łęgi. Odnotowuję poziom wody fotografując wybrane markery. Dno porasta mech wodny, Fontinalis antipyretica.
W łęgu bogaty podszyt z rodzimą czeremchą, Padus avium.
Wracam do Imbramowic i w pobliżu stawu, do którego uchodzi woda z kanału dokumentuję „biznes” drewniany. To pnie, trociny i kawałki lasu. Można zapytać, czy naprawdę ten świat chcemy zamienić na trociny za wszelka cenę. Wiem, że przeciętny Kowalski nie uzmysławia sobie, że jest to rzeź drzew. Niestety jest popyt, to i jest podaż dla zarobku. Może już nasze pokolenie, a może kolejne mogą zapłacić za tę beztroskę potworną cenę.
Pobliski staw wygląda bardzo uroczo i sielsko. Gnieździ się tam para łabędzi. Sądzę, że nikt ich tam nie niepokoi. Tutaj, w szuwarze pałki szerokolistnej, samica łabędzia niemego na gnieździe.
Wracam betonową drogą z Imbramowic do Borzygniewa. Widać wygolone z krzewów i drzew pobocze, z lewej przemielone gałęzie na trociny, co jakiś odcinek popiół po spaleniu. Droga jest prosta jak przysłowiowy drut. Wysilam całą swoją kompetencję przyrodniczą i nie znajduję merytorycznego uzasadnienia. Rozumiem przycinanie, ale golenie i spalanie…
Z Piławy prosto na wschód przez Kamionną do mostu na Bystrzycy. To obszar Parku Krajobrazowego "Dolina Bystrzycy". Koryto rzeki prawie naturalne, nikt go tu nie zmienia. Z lewej wyspa, wierzba, dalej piaszczysta łacha, wokół niej wyraźne wypłycenie, z prawej podmywanie brzegu (tu niewidoczne), Bystrzyca meandruje… Dobrej drogi ku Odrze.
I to już ostatni element wyprawy - kopalnia piasku w Stoszycach. To bardzo dobry znak, że kopalnie takie wyrobiska zamieniają na piękne zbiorniki wodne. Rozmawiam ze stróżem obiektu o tym zbiorniku. Ten ma około 6 m głębokości i będzie akwenem rekreacyjnym. Obok ma powstać jeszcze większe wyrobisko i potem też zbiornik. Część wody wyparuje, część wzbogaci wody podziemne, całość będzie nowym ekosystemem w obszarze dawnych pół uprawnych. Bioróżnorodność zostanie wzbogacona, a woda opadowa nie odpłynie, będzie retencjonowana.
Autor tekstu i zdjęć prof. Romuald Kosina*
*Emerytowany profesor nadzwyczajny Uniwersytetu Wrocławskiego, wolontariusz Wydziału Nauk Biologicznych, członek Oddziału Dolnośląskiego Polskiego Towarzystwa Przyjaciół Nauk o Ziemi
Zobacz także
Ku Paprotce. Covid19/Miniraport 1
Komentarze (0)
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. legnica24h.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.
Reklama
Reklama
Najczęściej komentowane
Ostatnie opinie
Cichy wielbiciel Pani Marta jest ładna. Zakochać się można :)
10 listopadaMarta Bilejczyk-Suchecka nowym dyrektorem Legnickiego Centrum Kultury
legnica24h.pl
