Logo Legnica24h.pl
Reklama

Gwoździewicz o ustawie Gowina

Z Sekretarzem partii Porozumienie Jarosława Gowina w okręgu legnicko-jeleniogórskim oraz wykładowcą akademickim dr inż. Maciejem Gwoździewiczem rozmawiamy na temat nowej ustawy Prawo o Szkolnictwie Wyższym i Nauce.

© Paweł Sasiela

Głównym projektem wicepremiera Jarosława Gowina – lidera Porozumienia jest tzw. Konstytucja dla Nauki, czyli ustawa dotycząca szkolnictwa wyższego i nauki. Aktualnie projekt znajduje się w Senacie i lada moment trafi na biurko prezydenta. Czeka nas rewolucja na uczelniach wyższych?

Konstytucja dla Nauki, czyli Prawo o Szkolnictwie Wyższym i Nauce, to nie rewolucja, ale głęboka reforma. Bez wątpienia zmiany w polskim szkolnictwie i nauce są potrzebne. Z mojego punktu widzenia jako młodego pracownika badawczo-dydaktycznego jednej z wyższych uczelni technicznych nasza grupa pracownicza wyraźnie zyska.

Mówi Pan o planowanych podwyżkach?

Też, ale nie było to meritum, które miałem na myśli. Głównym problemem dla młodych pracowników uczelni jest brak stabilności i niezależności. Do tej pory świeżo upieczony doktor, który był aktywny na 4-letnich studiach doktoranckich, po zatrudnieniu na etat asystenta w większości przypadków pobierał wynagrodzenie mniejsze niż suma wszystkich stypendiów w okresie przed obroną. Szansą dla niego jest szybkie przejście na etat adiunkta, co skutkuje wyraźną podwyżką. Jednak automatycznie zaczyna bić wtedy 8-letni zegar związany z obowiązkiem uzyskania stopnia doktora habilitowanego. Na tym etapie kariery akademickiej pewność zdobycia kolejnego stopnia naukowego jest mocno ograniczona i połączona z wizją rozwiązania umowy o pracę tytułem nieuzyskania tego stopnia. Z tego powodu część osób po obronie pracy doktorskiej rezygnuje z uczelni szukając przede wszystkim stabilizacji. Obecnie sytuacja ta staje się coraz bardziej zauważalna, również na mojej uczelni, co dodatkowo potęguje dynamicznie rozwijająca się w naszym kraju gospodarka. Nowa ustawa znosi obowiązek uzyskania stopnia doktora habilitowanego, co jest główną bolączką młodych doktorów pracujących na uczelniach wyższych.

Czy zniesienie obowiązku habilitacji nie pogorszy jakości polskich uczelni?

Moim zdaniem wpłynie to na polepszenie tej jakości. Widzę po sobie i swoich kolegach, że zwiększanie obowiązków i wymagań wpływa odwrotnie proporcjonalnie do przedstawianych aktywności i adekwatnych do nich sukcesów. Poza tym jestem głęboko przekonany, że utrzymanie obowiązku uzyskania stopnia doktora habilitowanego w niedalekiej perspektywie wpłynęłoby na dewaluację tego stopnia naukowego.

Przed kilkoma laty w Polsce pojawił się termin „moda na doktorat". Czy ustawa ograniczy możliwość uzyskania stopnia doktora dla chętnych absolwentów studiów?

Po pierwsze, żeby uzyskać stopień doktora, trzeba mieć oprócz chęci przede wszystkim predyspozycje i pewnego rodzaju zaciekłość. Z terminem „moda na doktorat" nie zgadzam się w pełni, bo o ile wyraźnie statystyki pokazują, że liczba osób przyjętych na studia doktoranckie gwałtownie wzrosła w ostatniej dekadzie, to nie widać tego wyraźnie w liczbie osób, który skutecznie uzyskują stopień doktora. Jednym z problemów jest przyjmowanie dużej liczby doktorantów bez stypendium, co jest przede wszystkim widoczne na uczelniach humanistycznych. Doktorant bez stypendium albo jest uzależniony od swoich rodziców lub innych osób sponsorujących jego dalszą naukę albo podejmuje pracę zarobkową poza uczelnią. Obie sytuacje są niezdrowe. Nowa ustawa zapewnia wszystkim uczestnikom szkół doktorskich niemałe stypendia, co pozwoli doktorantom skupić się na swojej pracy. Oczywiście ograniczy to liczbę przyjmowanych kandydatów do szkół doktorskich, ale takie są konsekwencje przejścia z rozwiązania ilościowego w jakościowe.

Jak zmieni się sytuacja studentów?

Zmiany dotyczące studentów już się dzieją, co wynika ze zmiany algorytmu finansowania uczelni. W poprzednich latach dotacja była proporcjonalna do liczby studentów. Od bieżącego roku akademickiego finansowanie jest proporcjonalne do pewnego współczynnika liczby studentów do liczby pracowników dydaktycznych. Ta idea jest w pełni słuszna. Im mniej studentów jest jednocześnie na zajęciach z prowadzącym, tym lepsze kształcenie. Poza tym nowa ustawa przewiduje możliwość awansu zawodowego dla pracowników mających sukcesy dydaktyczne. Obecnie dydaktyka na uczelniach traktowana jest po macoszemu i szczerze mówiąc nie opłaca się jej całkowicie poświęcić z punktu widzenia pracownika. Poza tym przewodniczący samorządu studenckiego będzie mieć gwarantowane miejsce w nowej ważnej jednostce uczelni, jaką stanie się Rada Uczelni złożona z przedstawicieli samej uczelni oraz osób spoza niej.

W trakcie debat nad ustawą pojawiały się opinie, że uczelnie takie jak PWSZ zostaną zmarginalizowane w świetle nowych zapisów. Jak przedstawia się sytuacja takich szkół wyższych?

Ustawa podzieli wszystkie uczelnie na akademickie albo zawodowe. PWSZ są i będą uczelniami zawodowymi, będę mogły kształcić tylko na studiach o profilu praktycznym, czyli będą realizować dokładnie te cele, do których zostały powołane. Zatem ustawa zagwarantuje istnienie PWSZ-ów, ale uczelnie o niskim poziomie kształcenia nie będą mogły liczyć na taryfę ulgową. Natomiast najlepsze uczelnie zawodowe będą mogły liczyć na premie finansowe na podstawie wyników monitoringu karier zawodowych ich absolwentów.

W ostatnich miesiącach słyszeliśmy o pewnych protestach dotyczących nowej ustawy, główny protest miał miejsce na Uniwersytecie Warszawskim. Czy Ustawa jest przyjmowana wbrew woli pracowników uczelni?

Sposób wprowadzania tej ustawy można uznać za wzorcowy. Konsultacje ze środowiskiem akademickim trwały 2 lata. W latach 2016 i 2017 w największych ośrodkach akademickich w kraju odbywały się konferencje w ramach Narodowego Kongresu Nauki. Nie oznacza to jednak, że nowa ustawa zadowoli 100% pracowników, doktorantów i studentów. Tak po prostu nie będzie ani z tą ustawą, ani z każdym innym nowym aktem prawnym. Jeśli chodzi o protesty dotyczące tej konkretnej ustawy, to na pewno nie były to protesty całego środowiska akademickiego, tylko pojedynczych profesorów czy związanych z nimi poszczególnych grup studentów. Pan premier Jarosław Gowin reprezentuje konkretny obóz polityczny i chociażby z tego tytułu część osób będzie z jego projektem się nie zgadzać. Takie są uroki demokracji.

O parlamentarzystach Porozumienia Jarosława Gowina często, lekko ironicznie, mówi się, że „głosowali za, choć nie cieszyli się". Jeśli chodzi o omawianą przez nas ustawę, pojawiły się opinie, że parlamentarzyści Prawa i Sprawiedliwości „zagłosowali za ustawą, choć nie cieszyli się". A czy pan się cieszy z ustawy dotyczącej pana branży?

Panie redaktorze, tak, cieszę się. Tym bardziej, że właśnie grupa młodych naukowców, do której sam się zaliczam dużo zyska. Mam świadomość, że debata nad ustawą jest gorąca, o czym świadczą poprawki złożone w Sejmie i obecnie w Senacie. Mam też pewność, że o ideę przejścia z drogi ilościowej w jakościową w polskim szkolnictwie wyższym i nauce trzeba walczyć i wziąć odpowiedzialność za wdrażane zmiany.

Reklama

Więcej wiadomości

Reklama
Reklama
Specjalizujemy się w szeroko pojętych Technologiach Internetowych, budujemy m.in. nowoczesne, responsywne strony internetowe i aplikacje webowe. Posiadamy Certyfikaty od Google i IAB Europe oraz od Microsoft Virtual Academy.

 

legnica24h.pl

Portal informacyjny dla mieszkańców Legnicy i okolic. Znajdziesz tutaj najświeższe informacje, zdjęcia oraz filmy.